#5 Pierwsze ciosy sesji

blog z życia studenta%

Pierwsze ciosy sesji...

...już na sobie odczułem. Niczym apokalipsa zaczęła niszczyć każdego studenta, który stawi jej czoła. Zostałem zjedzony, przerzuty i wypluty (delikatnie mówiąc). Puki, co nic nie zaliczyłem. Ale nie ma spiny, bo student wie, że są inne terminy :D Na moje szczęście były to terminy zerowe, a co za tym idzie? Że nie były obowiązkowe. Ja traktuje termin zerowy, jako "zdam, albo nie". Chodzi mi o to, że całkowicie na luziku. Poszedłem pisać te egzaminy w terminie zerowy tylko po ty, by poznać pytania, albo przy odrobinie szczęścia zaliczyć (co jest mało prawdopodobne w terminie zerowym przy moich umiejętnościach).

W plecy termin zerowy miałem z Inżynierii Materiałowej i Informatyki i programowania obiektowego. Tymi dwoma przedmiotami nawet się nie przejmuję, bo to łatwizna będzie. Inżynierię można poprawiać do skutku, a informatyka to 4 pytanka (zwykła pamięciówka). Najgorsze będą Metody matematyczne automatyki i robotyki i Sygnały i systemy dynamiczne. Aż ciary przechodzą. Wychowanie fizyczne dzisiaj już zaliczone na 5. Komputerowe wspomaganie prac inżynierskich - ładna 3. Analiza matematyczna przepisana z Torunia z mocną 3.

Została jeszcze fizyka, ale to będzie sama teoria wiec jedyne, co trzeba to wykuć na pamięć.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie zaliczenia są rano. A ja lubię chodzić spać ok 1-2. Wiec sami rozumiecie :D

sesja